Bez kategorii

Mój najlepszy przepis na wcierkę przyspieszającą porost

Po nieudanych eksperymentach wracam do sprawdzonych przepisów. Pamiętacie może akcję “Powrót do ziół”? Wymyśliłam sobie wtedy własną wcierkę, która okazała się być strzałem w dziesiątkę. Odnotowałam wtedy rekordowy dla mnie miesięczny przyrost 3 cm. Czy może istnieć piękniejsza obietnica?
Na wcierkę składa się sporo składników, ale nie każdy musi się w niej znaleźć, to zależy od indywidualnych potrzeb. Dla mnie ważny był przyrost długości, ale też ograniczenie wypadania związanego z hormonami, dlatego też znalazła się w składzie wierzbownica drobnokwiatowa. Reszta kompanii to standardowe przyspieszacze i wzmacniacze oraz nawilżająca dziewanna. W celu lepszego zakonserwowania niektóre zioła można zastąpić olejkami eterycznymi – sugeruję tutaj przede wszystkim tymianek i rozmaryn, które działają na porost, wzmacniają włosy i działają przeciwko rozwojowi mikroorganizmów. Czyli konserwują, no!

Skład

liść brzozy
ziele bylicy boże drzewko
kwiat dziewanny
nasiona kozieradki (mielone)
korzeń łopianu
korzeń mydlnicy
liść pokrzywy
ziele skrzypu
ziele wierzbownicy
kawa lub kofeina kosmetyczna
olejek rozmarynowy
olejek tymiankowy
  • wszystkie składniki sypkie w równych częściach – w tym przepisie będzie to oznaczać: po łyżce.
  • kofeina kosmetyczna w stężeniu 2-7%.
  • olejki eteryczne dodajemy na końcu po kilka kropel.
  • w celu lepszego zakonserwowania i jako promotor przejścia można dodać na koniec trochę wódki (zależnie od tolerancji naszej skóry na alkohol).

 

Przygotowanie

Zioła dzielimy na trzy części: korzeniowe+skrzyp+kawa, te złożone z delikatnych części i olejki (w tej grupie też kofeina, jeśli ją wykorzystujesz). Poza tym będą potrzebne: emaliowany garnuszek do gotowania, pokrywka, łyżka stołowa, sitko, lejek, słoik, buteleczki.
  1. Korzenie, czyli mydlnicę, łopian, ale też skrzyp i kawę wrzucamy do emaliowanego garnuszka, zalewając je dwoma szklankami wody. Doprowadzamy do wrzenia, gotujemy jeszcze przez 3 minuty.
  2. Resztę sypkich składników (poza kofeiną) dodajemy do odwaru z korzeni, doprowadzamy do wrzenia i odstawiamy wszystko na 20 minut pod przykryciem.
  3. Odsączamy do słoika i pozostawiamy do wystygnięcia.
  4. Dodajemy kofeinę, olejki eteryczne i alkohol – to konieczne, by mikstura była już chłodna, inaczej alkohol szybko odparuje. Po wszystkim dokładnie mieszamy.
  5. Rozlewamy do buteleczek. Krok 4 można zamienić z 5, gdy znasz objętość buteleczek i na tej podstawie wyliczysz, ile dodać kofeiny.
  6. Jeśli Twoja skóra ma szczególne wymagania co do nawilżenia, możesz dodać do płynu humektantów, np. żelu hialuronowego, pantenolu, gliceryny.
Proste? 🙂 W tym momencie wcierka jest już gotowa do użycia, choć można jeszcze wstrzymać się kilka godzin, żeby odstała. Najlepiej przechowywać ją w chłodnym, ciemnym miejscu, a przed użyciem wstrząsnąć. Podczas użytkowania obserwuj, czy płyn nie podrażnia Twojej skóry – przy takim bogactwie składników nietrudno o to. Jeśli zaobserwujesz podrażnienie, odstaw natychmiast wcierkę, zrób przerwę i spróbuj jej ewentualnie bez alkoholu (olejki eteryczne również mają właściwości konserwujące). Tę miksturę pokazywałam Wam już w jednym z zeszłorocznych wydań Kobiety i Życie, ale teraz jestem dużo pewniejsza jej wykonania, dlatego postanowiłam w końcu opublikować na blogu porządną instrukcję.
Ja już jestem przygotowana na kolejny kwartał zapuszczania, a Ty? Czekam na opinie!

33 thoughts on “Mój najlepszy przepis na wcierkę przyspieszającą porost

  1. We wtorek pójdę do sklepu zielarskiego i spróbuję przygotować takie coś. Zmienię na miesiąc jantar i zobaczymy czy będzie efekt. Mam nadzieję, że również otrzymam jakiś rekordowy przyrost 🙂

    1. Jeśli nie masz problemów z wypadaniem androgenowym, to wierzbownicę możesz odpuścić, zawsze to parę złotych w kieszeni. Czekam na opinię w takim razie 🙂

    1. Robiłaś ją na jakichś naparach z ziół? Ten zestaw olejków to dream team, coś tak czuję 🙂 Na nowy baby busz też liczę, bo stary już poodrastał.

  2. Bardzo podobny skład wcierki sobie wymyśliłam tylko zamiast wierzbownicy mam porost islandzki i nie dodaję olejków,tymianek i rozmaryn dodaję jako zioło . Jako alkohol dodaję wodę brzozową. Doskonale robi na włosy a poza tym zauważyłam masowy przyrost baby hair.

    1. Trzymam ją już 2 tygodnie, połowa w łazience, połowa w lodówce, i jest bez zmian. Myślę, że miesięczne kuracje spokojnie możemy sobie przechowywać. Nie wiem, jak długo, ale na logikę: wcierka jest mocno ziołowa, a zioła zapobiegają rozwojowi mikroorganizmów. Do tego konserwuje się ją olejkami eterycznymi – tym bardziej. Łyżeczka spirytusu czy wódki i wcierka powinna postać naprawdę długo. Nie będę jednak rzucać tutaj terminami, bo zwyczajnie tego nie sprawdzałam nigdy, poza tym różnice zachodzą na pewno w przygotowaniu. Na świeżość wcierki na pewno ma wpływ też fakt, że od razu po zagotowaniu przelałam ją do czystego, zamkniętego słoika, który odkręcam tylko w razie potrzeby. Każda ekspozycja płynu na powietrzu to okazja wyłapania grzyba, który tylko czeka na dogodne warunki rozwoju.

  3. Dzięki Zielpy za inspirację. Bardzo fajny tonik 🙂 ("wcierka" mnie nie przekonuje 😉 – blisko jej do "ścierki", a efektu ścierania włosów zdecydowanie nie oczekuję :D). Szkoda, że wcześniej nie czytałam, ale teraz idę zaparzyć kawę i dodam do mego-tonika!! Bo młodzieńce włosowe to chyba od tej kawy dostają przyspieszenia, po ziołach jest nieźle, ale bejbikowego szału na razie nie ma. Zrobiłam już drugi autorski złożony ziołowy wyciąg podobny w składzie, ale z kłączem tataraku, który zakonserwowałam octem jabłkowym. Tatarak to super-zioło z czasów babć, które wraca do łask nowożytnych, a ocet ponoć też oczyszcza skórę głowy. Powodzenia w wydłużaniu włosów :). iw

    1. Może być tonik, mnie z początku też "wcierki" nie przekonywały 🙂 pamiętam, jak kilka razy prosiłam koleżankę, żeby powtórzyła, bo nie wiedziałam, o co jej chodzi.

      Również mi się wydaje, że kawa ma swój duży udział w popędzianiu włosia, zioła za to świetnie wzmacniają cebulki. O tataraku muszę poczytać, bo jeszcze nie miałam okazji go stosować, a faktycznie coraz częściej się o nim słyszy. Do łask wraca też glistnik, wszechstronny dość, ale włosowo chyba nie pomaga… 🙂 powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *