Profilaktyka zdrowia

Adaptuj się! Adaptogeny w walce o odporność na stres i w pokonywaniu depresji

Gdy myślicie o stresie i radzeniu sobie z nim, co przychodzi Wam do głowy? Mnie jeszcze niedawno, poza rozładowaniem emocji na treningu, nawiedzały wizje meliski, dziurawca i ziołowych tabletek. Kilka miesięcy temu to się zmieniło, gdy doraźne uspokajanie się przestało wystarczać.

DSC_0464

Nasz organizm to taka złożona machina i zawsze, gdy ktoś się denerwuje, jest mi bardzo szkoda jego wnętrzności. Nie ma powodu sądzić, że choroba czy dolegliwość dotycząca jednego narządu nie rzutuje na całą resztę, a stres jest czynnikiem, który wpływa na komórki całego ciała, czy tego chcemy, czy nie. Stres to też pojęcie szerokie i nie chciałabym, żeby był rozumiany przez Was tylko jako zdenerwowanie czy problem psychiczny. Czynniki stresujące mogą dotyczyć wszystkiego: stresem dla organizmu może być głodówka, odwodnienie, niedobór witamin, nagła zmiana środowiska. Stres nie musi wiązać się ze strachem.

Patrząc na nasz organizm jako spójną całość, której poszczególne układy i narządy stale ze sobą współpracują, możemy dojść do wniosku, że aby uchronić go przed stresem, powinniśmy wzmacniać go holistycznie (modne słowo!). Właśnie, wzmacniać, a nie usuwać jedynie przyczynę problemu czy chore tkanki. Podczas mojego pierwszego kontaktu z Tradycyjną Medycyną Chińską spodobało mi się takie zdanie: jeśli organ jest chory, należy wyleczyć go (usunąć problem), a potem wzmocnić i zregenerować. Jeśli pozostawimy go wyleczonego, lecz nie zregenerowanego, to nie dziwmy się, że infekcje wracają. Jeśli więc swego czasu sama miałam głębokie problemy ze stresem, nie wystarczyło usuwać je, biorąc tabletki uspokajające. Trzeba było zadziałać wzmacniająco, co uczyniłam, a teraz zbieram tego żniwo.

 

Czym są adaptogeny?

Adaptogeny to zioła i leki pochodzenia ziołowego, mające uodparniać organizm na stresy. Wikipedia donosi, że są one stosowane w stanach wyczerpania, niepokoju. Nie zgadzam się z tą częścią definicji, ponieważ adaptogeny powinniśmy stosować, zanim cała stresowa historia się zacznie. Są one oczywiście pomocne w czasach niepogody, ale o wiele lepiej sprawdzą się jako profilaktyczne środki wzmacniające organizm. Można stosować je w ten sposób, bo w odróżnieniu od leków uspokajających czy tonizujących, adaptogeny biorą udział właśnie we wzmacnianiu całego układu, a nie tylko w usuwaniu dolegliwości. Jeśli wyobrazimy sobie sinusoidę obrazującą odchyły od bezstresowej normy naszego życia, to przy udziale adaptogenów zobaczymy, że krzywa ta się wygładza. Nasz organizm lepiej znosi przeciwności i nie daje się im tak łatwo. Bywa, że w sytuacji stresowej przechodzimy do porządku tak szybko, że nawet nie zauważymy problemu.

Krótko mówiąc: adaptogeny pomagają przystosować organizm do zmian i przejść przez nie bez uszczerbku. Warto stosować je w okresie okołooperacyjnym, w czasie kontuzji, stresu w pracy, egzaminów, wysiłku psychicznego, intelektualnego, fizycznego. Wszędzie tam, gdzie nasz organizm będzie postawiony w obliczu trudności. Pamiętajmy jednak, że kłopoty i przeciwności są wpisane w nasze życie, więc warto rozważyć włączenie adaptogenów do naszego stałego rozkładu jazdy suplementacji.

 

A gdzie ja te adaptogeny znajdę?

Ano, na przykład w sklepie zielarskim. Kilka z nich na pewno przewinęło się Wam przed oczami, a jednego na pewno bardzo dobrze zna wielu z nas. Opiszę Wam poszczególne zioła na podstawie książki, z której korzystam, a na koniec opowiem o tym, który odegrał w moim życiu wielka rolę. To, co widzicie poniżej to moje notatki z książki Profilaktyka zdrowotna i fitoterapia autorstwa Krzysztofa Błechy i Iwony Wawer. Swoje uwagi oznaczyłam znakiem ‘+’, a na koniec dopisałam jeszcze kilka gatunków o działaniu adaptogennym ekstra.

 

Panax ginseng – Żeń-szeń

  • zwiększa wydolność fizyczną i odporność organizmu
  • działanie psychostymulujące
  • poprawia nastrój
  • podnosi sprawność fizyczną
  • przeciwdziała zmęczeniu
  • stymuluje czynność kory nadnerczy i tarczycy
  • stymuluje wydzielanie tlenku azotu – ułatwia ukrwienie tkanek
  • działa przeciwzakrzepowo (zaprzestać stosowania 3 dni przed zabiegiem operacyjnym!)

Eleutherococcus senticosus – Eleuterokok (żeń-szeń syberyjski)

  • pobudza OUN
  • zwiększa wydolność umysłową i fizyczną
  • wzmacnia odporność przy przemęczeniu, osłabieniu
  • pomaga w zaburzeniach krążenia
  • działanie podobne do Panax ginseng

+ przeciwwskazania: ciąża, laktacja, przy ciśnieniu pow. 180-190.

Codonopsis pilosula – Dzwonkowiec chiński

  • działanie podobne do Panax ginseng, ale surowiec tańszy
  • zwiększa fagocytozę – działanie immunostymulujące
  • zwiększa odporność na stres

Rhodiola rosea – Różeniec górski

  • pobudza OUN
  • poprawia nastrój (zwiększa stężenie beta-endorfin w mózgu)
  • zwiększa wydolność fizyczną, łagodzi stres

+ ma działanie lekko przeciwlękowe, otwierające na świat 🙂 [przyp. Zielpy]

Scutellaria baicalensis – Tarczyca bajkalska

  • przeciwutleniacz
  • przeciwzapalne
  • przeciwgrzybicze, przeciwwirusowe
  • immunomodulujące
  • możliwe pozytywne działanie w chorobie Alzheimera

Ganoderma lucidum – Grzyb reishi

  • zwiększa odporność, także w czasie terapii antynowotworowej
  • redukuje ciśnienie tętnicze krwi poprzez inhibicję enzymu konwertującego angiotensynę
  • pomocniczo w chorobie niedokrwiennej serca
  • stosowany w geriatrii jako adaptogen i immunostymulant

+ przeciwwskazania: choroby autoimmunologiczne

Aralia mandshurica – Aralia mandżurska

  • wspiera wydolność organizmu
  • zmniejsza wrażliwość na stres
  • pomaga normalizować ciśnienia krwi
  • stymulator OUN w nerwicach, rozstroju psychicznym, impotencji
  • pomocna przy wyczerpaniu fizycznym i psychicznym

+ przeciwwskazania: padaczka, bezsenność

Schisandra chinensis – Cytryniec chiński

  • zawiera witaminy C i E
  • zwiększa zdolność do pracy umysłowej i fizycznej
  • usuwa zmęczenie
  • wzmacnia system nerwowy, zwiększa odporność na stresujące sytuacje
  • w stanach zapalnych wątroby, nerek i obniżonej odporności (Chiny)

+ przeciwwskazania: epilepsja, wysokie skoki ciśnienia, ostre zaburzenia serca, ciąża

Bacopa monnieri – Bakopa drobnolistna

  • prozdrowotnie w obrębie OUN
  • działa neuroprotekcyjnie i kognitywnie modulując system przywspółczulny i likwidując stres oksydacyjny
  • poprawia pamięć, koncentrację
  • pomocny w bezsenności

Rehmannia glutinosa – Remania kleista

  • w anemii, osłabieniu
  • pomocny w rekonwalescencji
  • przy zatruciach, gorączkach, osłabieniu nerek i wątroby
  • przy złym trawieniu, cukrzycy
  • w osłabieniu z powodu podeszłego wieku – z żeń-szeniem lub tragankiem

+ przeciwwskazania: ciąża, karmienie

Astragalus membranaceus – Traganek błoniasty

  • w geriatrii
  • wzmacnia system odpornościowy
  • immunostymulująco

+ ogranicza rozwój guzów nowotworowych, antyoksydant, działa przeciwzapalnie, chroni wątrobę, normalizuje poziom cukru we krwi. Przeciwwskazania: choroby autoimmunologiczne, późna borelioza

 

Poza wiadomościami z książki mam jeszcze w swoich notatkach opisanych kilka gatunków:

Raphonticum carthamoides – Szczodrak krokoszowaty

  • podnosi sprawność mięśni
  • stymuluje odporność
  • zwiększa wytrzymałość na zmęczenie
  • w stanach wyczerpania nerwowego, emocjonalnego
  • w alkoholizmie, wyniszczeniu organizmu
  • przy niskim libido
  • przeciwwskazania: padaczka, nadciśnienie

Atractylodis macrocephala – Atraktylod wielogłówkowy

  • na wrzody żołądka, dwunastnicy
  • moczopędny, odtruwa wątrobę
  • zwiększa wytrzymałość fizyczną
  • przeciw cukrzycy, zakrzepom, jaskrze, kurzej ślepocie, anoreksji

Zingiber officinale – Imbir lekarski

  • nudności, wymioty, również u ciężarnych
  • rozrzedza krew, działa przeciwmiażdżycowo, przeciwzapalnie, przeciwbólowo
  • zwiększa ruchliwość plemników
  • uspokaja OUN, działa przeciwlękowo
  • afrodyzjak
  • hamuje rozwój nowotworów

 

DSC_0465

Moje przygody z adaptogenami

Gdzieś tak w okolicach kwietnia dojrzałam do zmian i odstawiłam zupełnie wszystko, co brałam dotychczas w celu wyjścia z depresji. Kupiłam sobie zapakowany w kapsułki sproszkowany korzeń witanii ospałej (Withania somnifera), szerzej znany chyba jako ashwagandha. Jest to słynny w ajurwedzie adaptogen, którego właściwości są od tamtej pory dla mnie nie do przecenienia. Po pierwsze: ze stabilnej emocjonalnie, ale zdemotywowanej osoby zrobił ze mnie bardziej aktywną i energiczną. Nagle mi się chciało robić cokolwiek i wszelkie obowiązki przestawały być takie problematyczne. Po drugie: moje zdolności intelektualne wzrosły. Już wspominałam Wam, że w czasie największych dołów byłam po prostu tępa, nie potrafiłam myśleć, jak kiedyś, moc obliczeniowa mojego mózgu stała sobie w kącie i płakała w rąbek fartuszka. Nagle to się zaczęło zmieniać i nie przecenię poczciwej aszwy, gdy przypiszę jej tę zasługę. O jej wielkiej mocy miałam się jednak dopiero przekonać.

Pod koniec czerwca wyraźnie czułam to, że wyluzowałam. Dawno nie byłam tak odstresowana, a jakieś uczelniane przepychanki nie robiły na mnie wrażenia. Właściwie to teraz po depresji mało co robi na mnie wrażenie, ale znacznie wyprostowało mi się myślenie. Udało mi się wrócić do mojej koncepcji, że nic z zewnątrz nie może ingerować w mój organizm. Przyjemne, prawda?

Ostatnio jednak zostałam postawiona w sytuacji, w której normalnie zamilkłabym, nie umiejąc się obronić, a potem płakałabym i obwiniałabym się wiele dni. Nie dość, że udało mi się wygłosić sensowne i składne wyjaśnienie, które zostało dobrze przyjęte, to jeszcze wyszłam z sytuacji obronnie na innych płaszczyznach. Mój organizm był tak zdziwiony faktem, że nic takiego się nie dzieje, że cały wieczór nie mogłam sobie znaleźć miejsca na zasadzie coś by się chciało… Nawet ten przykry organ czyli poczucie winy, próbowało zapędzić mnie w kozi róg, ale szybko zorientowało się, że to nie bierze. Tak płynnie przetrwałam kilka dni, przetykanych jedynie lekkimi stresami, że nie zauważyłam prawie, jak całe zdarzenie na mnie wpłynęło. Uwielbiam nową siebie i jestem cholernie dumna, że z pomocą naturalnych metod udało mi się wygrać z własnymi demonami.

O aszwagandzie piszą w wyżej cytowanej książce następująco:

  • jej działanie porównywane jest do działania Panax ginseng
  • stymuluje centralny system nerwowy
  • zwiększa zdolność uczenia się
  • pobudza funkcje anaboliczne organizmu (dla sportowców!)
  • prowadzi się badania nad działaniem surowca w chorobie Alzheimera i chorób nowotworowych, zwłaszcza białaczki.

Obecnie stosuję aszwagandę sypaną, z której robię napary przy okazji picia triphali. Miałam również styczność z suszonym korzeniem różeńca, ale brałam go za krótko, by móc cokolwiek powiedzieć. Jedyne, co mnie w nim uwiodło, to piękny, różany zapach naparu. Jeśli lubicie róże, to na pewno Wam posmakuje.

 

Jestem ciekawa, czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia z adaptogenami i czy w ogóle kiedyś słyszeliście o czymś takim. Polecam Wam zainteresować się tymi roślinami – mnie nie zawiodły i nie mam zamiaru przerywać naszej przygody.

24 thoughts on “Adaptuj się! Adaptogeny w walce o odporność na stres i w pokonywaniu depresji

  1. Kurczę zainteresowałaś mnie, ja jestem kłębkiem nerwów, a czeka mnie ważny egzamin z angielskiego, obrona inżynierki, przeprowadzka do innego kraju i próba dostania się tam na studia- czyli całkiem sporo stresów jak na kolejne kilka miesięcy.. Może to cudo pomogło by i mnie? Ile kosztuje, że zapytam z ciekawości ten preparat, który stosujesz ?

    1. Obecnie stosuję ashwagandhę w proszku, ale te w kapsułkach są równie dobre, bo dawka jest ta sama. W proszku po prostu taniej wychodzi. Kapsułki polecam ze Swansona (ekonomiczne i ok działają) i z Himalaya Herbals (mniej ekonomiczne, ale działają). Proszek można dodawać do śniadania czy jogurtu, jest neutralny raczej. Jeśli czeka Cię taki stres, to zacznij już się suplementować, za kilka miesięcy będziesz mieć pewność, że organizm się wzmocnił odpowiednio.

      Na początku dawkowałam po kapsułce dwa razy dziennie (450 mg), a obecnie biorę z rana całą dawkę 1 g i tak na mnie lepiej działa.

  2. Przyznaję, że nie miałam pojęcia o czymś takim. Gdy kiedyś będą mnie czekały jakieś większe stresy to wrócę sobie do Twojego mega przydatnego postu. W prawdzie niedługo przeprowadzam się do nowego miasta, rozpoczynam studia, nowe życie, sama, najbliżsi przyjaciele będą w innym mieście, ale może nie będę się aż tak tym stresować 😀

    1. Każda zmiana to jakiś stres dla organizmu, ale sama ocenisz, czy potrzebujesz wsparcia. W czasie studiów niektórzy faszerują się Sesjami, magnezami i energetykami, a ja wolę adaptogeny 🙂

        1. Kiedyś brałam Sesję i wydawało mi się, że nie zawierała, znalazłam zresztą jej dwa składy, ale nie będę się kłócić, bo widzę, że obecnie w jej składzie znajdziemy żeń szenia koreańskiego i brahmi. Dzięki za uwagę!

  3. Bardzo ciekawy post, nie znam wiekszosci tych roslin. Czy orientujesz sie, czy mozna je laczyc z SSRI? Czy dojdzie do serotoninowego kolapsu?

    1. Nie powinno, one nie działają w ten sposób raczej, nie znalazłam takich informacji. Raczej pobudzają odporność, więc główne przeciwwskazanie to wszelkie choroby autoimmunologiczne. Mój znajomy bierze ashwagandhę z fluoksetyną i jest w porządku.

  4. Już słyszałam o adaptogenach i zamierzałam zacząć od najpopularniejszego żeń-szenia, jednak teraz sama już nie wiem na co się zdecydować, namieszałaś mi tą listą adaptogenów 😉 A rok temu, dokładnie we wrześniu rozpoczęłam picie herbatki imbirowej (a raczej wywaru), ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to również adaptogen. Podczas minionego sezonu jesienno-zimowo-wiosennego nie chorowałam, więc może jednak zadziałał ten imbir + na okrągło pogryzane goździki….

    1. A ja własnie wczoraj wymyśliłam, żeby zarzucić sobie żeń-szenia, bo mimo wszystko cierpię na brak energii przez pracę. Od kilku dni piję rano napar z imbiru i to tak cudownie stawia człowieka do pionu rano <3

  5. Ja stosuję (obecnie już sporadycznie) różeniec górski (w tabletkach Rhodiola), które skutecznie zlikwidował u mnie bardzo głęboką i trwającą od dziesięcioleci depresję. Nie mogły tego poprzednio dokonać żadne Xanaxy itp., po których byłem tylko mocno przymulony, ale depresja była wciąż tak samo ogromna.

    Przypadkiem kilka lat temu trafiłem na stronkę z naukowym artykułem, gdzie podano, że w jakiejś amerykańskiej klinice przeprowadzili takie badania i stwierdzili działanie przeciwdepresyjne tego korzenia. Nikt o tym wówczas nie słyszał. Drugi raz mi tego nie trzeba było powtarzać i faktycznie, to był strzał w dziesiątkę.

    Dodam jeszcze, że prócz tego stosowałem także Tabletki uspokajające (taka nazwa) firmy Labofarm. Jest to preparat złożony z 4 ziół: korzeni kozłka (czyli mleczu), szyszek chmielu, liści melisy i ziela serdecznika.

    1. Tabletki Labofarmu to mój hit, Validol też super działa. Dziękuję Ci za ten komentarz, do różeńca miałam dwa podejścia, ale dopiero przede mną to właściwe, testowe. Pozdrawiam, powodzenia w leczeniu 🙂

  6. Witajcie:)
    Nazywam się Artur , od 16 roku zycia cwiczę różne dyscypliny sportu- i to w dużej mierze one wywołuja stres w organizmie- np bieganie organizm definiuje jako ucieczka- czyli stres… pomijając to- obecnie mam 29 lat i od 2 lat jestem już na wypaleniu sportowym:) za dużo stresu sportowego i w zyciu codziennym. Po przestudiowaniu naturalnych wspomagaczy , znalazłem gdzie tkwi mój problem:) wysoki poziom stresu= wysoki poziom kortyzolu , znalazłem coś co pomaga mi powoli wrócic do zycia!!! A jest to min Żeń-Szeń indyjski i syberyjski:)
    Do tego prawidłowa dieta czyli jem wszyyystko plus warzywa i owoce i jest poprawa! Niestety stres jest wszechobecny i nie tylko objawia sie tym że czegos sie boimy… Pozdro:D

  7. Nie sądziłam, że zioła mogą działać tak skutecznie! Ja od jakiegoś czasu stosuję Aralię (pracuje w banku – pełno stosujących sytuacji). Mogę powiedzieć, że na prawdę pomaga, moim objawem stresu jest niesowity ból żołądka, którego praktycznie już nie odczuwam.

  8. Działanie aszwagandy jest zauważalne od razu, czy trzeba zażywać jakiś czas? Zaczęłam suplementację kilka dni temu i jak na razie efektów brak…

    1. Ashwagandha to często taki cichy przyjaciel, którego działanie odczuwamy dopiero po odstawieniu, po czasie orientując się, że jakoś nam lepiej w życiu. Ja u siebie widzę poprawę od pierwszej dawki, lecz na rozwinięcie pełnego spektrum jej możliwości należy poczekać kilka tygodni lub nawet miesięcy.

    1. Można łączyć, po prostu sprawdzaj, jak się po nich czujesz. Polecam Ci wprowadzić najpierw jedno zioło, a po ok. 2 tygodniach kolejne. Dzięki temu będziesz mógł ocenić faktyczne działanie i interakcję między suplementami, a przy okazji niepożądanych reakcji będziesz wiedział, co zaszkodziło.

  9. Witam serdecznie przeczytałam wnikliwie kilka razy artykuł i jestem zachwycona. Opowiem tak krótko o swojej skomplikowanej histori….. Może ktoś mi doradzić i pomorze. Mam 28 lat i niestety zmagam się z depresja od grudnia przyjmuje tianesal (lek przeciwdepresyjny) niby wszystko już było w porządku lepiej się czułam i myślałam że doktor mi odstawi leki ale tak się nie stało. Od niedawna mam bardzo niskie ciśnienie i ciągle bóle głowy prawdopodobnie to skutki uboczne leków. Czuję się fatalnie i chciałam przejść na adaptogeny lecz boję się że lekarz karze mi brać nadal tabletki… Czy mogę brać leki wraz z adaptogenami. Boję się że jak odstawie leki znów będzie gorzej a nie wiem ile czasu potrzeba zażywać zioła żeby zaczęły działać. Bardzo proszę o pomoc

    1. Chciałabym Ci podsunąć jedyne słuszne rozwiązanie, niestety nie ma takiego, które z całą pewnością mogłabym polecić każdemu i fanatycznie podkreślać, że to droga dla oświeceńców. Depresja to skutek wielu czynników, ale żeby się z niej odkopać, musisz przestać o nich myśleć na jakiś czas i skupić się na sytuacji, w której jesteś aktualnie. Leki zawsze można zmienić – czy pomogły one Ci się podnieść i w miarę funkcjonować? Jeśli nie, to szukaj swoich idealnych leków lub odstaw je i próbuj innymi metodami. To, że tutaj piszesz i szukasz pomocy, znaczy, że nie jest z Tobą tak źle – mam na myśli, że jest w Tobie chęć zmiany swojego położenia, a to w depresji bardzo wiele. Dobrze, że to w Tobie tkwi, to pierwszy krok do wyleczenia (a życie po depresji istnieje i ma się dobrze!).

      Lekarz nie poleci Ci raczej niczego innego poza tabletkami, musiałabyś pytać wykwalifikowanych ziołoleczników (wiem, że jesteś w trudnym okresie i nie do końca wiesz, komu ufać, łatwo się w takiej sytuacji wpakować w ręce szarlatanów albo konowałów). Ja mogę Ci opowiedzieć o możliwościach, ale pamiętaj, że to Ty kierujesz swoim życiem i Ty wybierzesz swoją drogę do wyleczenia (czy to nie przyjemne? Coś zależy od Ciebie!). Z całą pewnością odsyłam Cię do psychoterapeuty, od serca polecam terapię poznawczo-behawioralną, która daje faktyczną władzę nad sobą, a z pomocą dobrego terapeuty w końcu dostaniesz skrzydeł. Same leki nie gwarantują powodzenia akcji, mogą dać na jakiś czas poczucie, że jest lepiej, ale po uzyskaniu poprawy należy zacząć działać faktycznie, by efekt leczenia był trwały. Co do Twojego pytania o łączenie leków z adaptogenami – wiele z tych roślin, m.in. różeniec czy żeń szeń działają antyserotoninowo, czyli w podobny sposób jak antydepresanty. Nie byłoby dobrze nasilać działania leków, ponieważ może wywołać to zespół serotoninowy, który jest niebezpieczny dla zdrowia i życia. Na każdego różnie działają różne leki i zioła, ale z praktyki wiem, że łączenie żeń szenia, różeńca i fluoksetyny (Seronil, Prozac) może dać efekty co najmniej w postaci niespokojnego snu i koszmarów. Uważałabym z tym i jednak próbowała stosować adaptogeny i antydepresanty osobno lub w trakcie kuracji antydepresantami stosowała innego rodzaju zioła niż adaptogeniczne.

    2. Przepraszam Cię jeszcze za tak długi czas oczekiwania na odpowiedź, po prostu ignorowałam powiadomienia o komentarzach, które do mnie przychodziły, ze względu na zmasowany atak spamerów z Rosji. Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *