Aside

Zawieszenie działalności – kilka słów ode mnie

Blog Zieloności to miejsce, które kojarzy mi się bardzo dobrze. Nie tylko pisałam tutaj o tym, czego się dowiedziałam, ale też dzięki Wam poznałam mnóstwo ciekawostek z przeróżnych dziedzin. Dzięki Zielonościom poznałam również sporo wspaniałych ludzi, dzięki którym już nie muszę mieć wymyślonych przyjaciół. Chciałabym, żeby te skojarzenia i emocje pozostały tutaj niezmienione.

Dlatego też muszę na jakiś czas zawiesić działalność. Ze względu na nadmiar obowiązków myślenie o tym, że powinnam (słowo-klucz, od którego pojawia się gula w gardle) coś jeszcze napisać tutaj jest tylko kolejnym ciężarem. A Zieloności nie powinny być ciężarem, bo na to nie zasługują (tak, to w pełni uosobiony byt, te moje Zieloności). Dopóki więc nie nazbieram materiału na większą ilość wpisów, nie będę tutaj zamieszczać niczego. Być może coś będzie pojawiać się na fanpejdżu, ale do tego też muszę dojrzeć.

Jak znam życie, to po tym wpisie dostanę szalonej weny twórczej i napiszę pierdyliard postów – i dobrze, jeśli to ma być impulsem, niech nim będzie – wtedy wrócę. Bardziej jednak prawdopodobne, że skupię się na innych formach mojej działalności, których terminy są znacznie bardziej naglące. A tymczasem będę co jakiś czas wpadać na Wasze blogi, odpowiadać na komentarze, a może nawet wrzucę jakieś zdjęcia na instagram albo zajawki na fejsa.

Dzięki 🙂 i do zobaczenia!

  9 comments for “Zawieszenie działalności – kilka słów ode mnie

  1. 17 stycznia 2016 at 15:17

    Smuteczek :-(. Mam nadzieję, że uda Ci się wrócić w niedalekiej przyszłości :-).

  2. 17 stycznia 2016 at 15:58

    Cóż, nic nie trwa wiecznie, choć czasem droga potrafi zatoczyć koło, więc nie tracę nadziei że jeszcze będę miała okazję czytać w necie Twoją twórczość. Dziękuję, że stworzyłaś Zieloności, bardzo je polubiłam 🙂 Powodzenia na Twojej drodze!

    • 18 stycznia 2016 at 22:03

      Dzięki za ciepłe słowa 🙂 ciągle sobie obiecuję, żeby do Ciebie wpadać, ale czytam pobieżnie Twoje posty, bo nie mam czasu :/ a na pobieżne czytanie nie zasługują. I to mnie wkurza! Ale nadrobi się 🙂

  3. 17 stycznia 2016 at 17:35

    Łączę się z Tobą w tych przemyśleniach 🙂 Nic na siłę, w końcu blog to nie obowiązek! Dobrze chociaż, że mam Cię na fb to zawsze jest kontakt 😉 Zresztą mój blog też chwilowo umiera śmiercią naturalną, ale cóż, no regrets!

    • 18 stycznia 2016 at 22:04

      Ano, na mejle i wiadomości odpowiadam, żyję internetowo, ale na Zieloności mi brakło mocy przerobowych. Niech się chociaż te studia skończą 😀

  4. 2 lutego 2016 at 22:16

    Gdzie ten pierdyliard!

    • 7 lutego 2016 at 11:15

      Cała para poszła w sesję! I trochę też w płakanie za Twoimi postami.

      Swoją drogą to nie przychodzą mi powiadomienia o nowych komentarzach na mejla, a przychodziły :/

Dodaj komentarz

Visit Us On TwitterVisit Us On FacebookVisit Us On Google Plus