Maniacy składu – o suplementach Svenska Vitaminer – cz.1

Prowadzę bloga z przerwami od 2013 roku – to już ponad 3 lata! Dostałam w tym czasie trochę propozycji współpracy, ale ponieważ nigdy nie byłam nastawiona na taką formę wzbogacania treści bloga, odrzucałam je, bo nie były zbyt zachwycające. Wiecie, nie interesuje mnie smarowanie się pachnidłami i zjadanie tabletek podejrzanego pochodzenia, żeby potem pisać udawane peany na blogu, a mimo rozwoju blogosfery coraz więcej blogerek tak niestety robi, co prowadzi do niezmiennego ubawu tej części, która na grubymi nićmi szytą współpracę się nie zgodziła.

IMAG0819

Szkoda mi było tracić blogerskiej twarzy na takie historie, więc byłam od razu odmownie nastawiona, gdy otworzyłam wiadomość od pani Marii ze Svenska Vitaminer. Zawsze jednak weryfikuję firmę i jej produkty przed napisaniem odpowiedzi, szczególnie, że składy suplementów leżą w kręgu moich zainteresowań. Byłam zszokowana tym, co zobaczyłam na ich stronie.

I to był bardzo pozytywny szok. Nie czujecie moralnego oporu przed jedzeniem tabletek, które ktoś Wam daje do testów? Ja czułam, ale tylko do momentu, gdy przeszło mi zaskoczenie związane z tym, co zobaczyłam wśród materiałów informacyjnych na stronie Svenska Vitaminer. Firma nie jest raczej reklamowana w telewizji i radiu, które zdominował zdecydowanie Aflofarm ze swoimi syropkami na każdą możliwą bolączkę (człowiek się może dowiedzieć, co mu powinno dolegać), rzadko widuje się ją w internecie, w zielarniach się jej nie uświadczy – to jest nienormalne. Właściwie powód może być tylko, moim zdaniem, jeden: to suplementy klasy premium i szkoda puszczać ich reklamy w paśmie porannym, skierowanym do emerytów i gospodyń domowych wraz z tanimi pigułkami na hemoroidy. Dupostan Max i Ropieniożel Forte to nie jest towarzystwo dla nich, to jakby postawić doktora nauk wszelakich ze szlacheckimi korzeniami obok seby z kamienic na wrocławskim Trójkącie (dwadzieścia lat temu). Ale do rzeczy: na stronie producenta Svenska Vitaminer (KLIK!) możecie znaleźć ulotkę ze szczegółowym składem, fachowym opisem substancji czynnych, przeciwwskazaniami, zaleceniami, prawdopodobnie jest tam wszystko, o co chcielibyście zapytać. Jeśli jednak wciąż pozostają dla Was jakieś niewiadome – pomocą służą wykwalifikowani dietetycy. Po zapoznaniu się ze składami już wiedziałam, że chcę wejść w tę współpracę i oddałam się cała, a nawet dołożyłam mojego chłopa, opiece pani Marii, dietetyczki właśnie. Pomyślałam, że podwójnie interesujące będzie właśnie porównanie efektów współpracy u mnie i u mojego partnera – dwa różne od siebie organizmy, te same suplementy i podobny sposób odżywiania, dostosowany do naszych aktywności i oczekiwań. Mieliśmy tylko co tydzień meldować postępy.

Do testów wybraliśmy trzy suplementy: Adaptogen Alpha, interesujący ze względu na zawartość ekstraktów z ziół o właściwościach immunostymulujących; Carb Control, wspomagający metabolizm węglowodanów oraz Fat Blocker, wspomagający metabolizm tłuszczów. Pierwszy suplement miał pomóc w walce ze stresem i dodać energii do codziennych działań, a dwa kolejne posłużyły do walki z nadwagą. Chyba nie myśleliście, że skoro mnie tu nie było przez kilka miesięcy, to trzymałam formę jak fitnesska, co? 🙂

Najważniejsze cechy suplementów Svenska Vitaminer

  1. Farmaceutyczna jakość. To nie jakiś tam byle slogan, tylko najważniejsze świadectwo jakości. Przypomnę, że w Polsce produkcja suplementów diety nie jest objęta regulacjami dotyczącymi leków, co oznacza, że można w nie wpakować wszystko, a kapsułka kapsułce nie będzie równa. Suplementy SV są produkowane zgodnie z GMP czyli dobrą praktyką produkcyjną, co ma zapewnić odpowiedni poziom higieny w produkcji.
  2. Wyciągi standaryzowane. Jest to związane z tym, o czym wspominałam wyżej – suplementy te są jakości leków. Wyciągi standaryzowane są na określoną zawartość danej substancji, mamy więc pewność, że jest jej akurat tyle, ile potrzeba, w każdej tabletce.
  3. Suplementy SV są odpowiednie dla wegetarian – dla mnie to istotne, mimo, że nie jestem wegetarianką. Produkty pochodzenia zwierzęcego to często zapychacze w suplementach, a wolę mieć pewność, że nie płacę za jakiś odzwierzęcy odpad. Nie mówię, że tak jest zawsze, po prostu jestem spokojniejsza, gdy widzę, że produkt leczniczy nadaje się dla wegetarian czy, jeszcze lepiej, wegan. Niweluje to ryzyko łykania tabletek choćby z laktozą, którą zawsze upychają do leków, a na którą moje jelita się obrażają.
  4. W składzie suplementów nie znajdziemy surowców z organizmów modyfikowanych genetycznie. Dla mnie jest to istotne o tyle, że eliminuje ze składu soję, nagminnie wpychaną w każdy możliwy produkt leczniczy.
  5. Bardzo pozytywnie odebrałam informację, że w produkcji suplementów SV wykorzystuje się dostępne produkty rolnictwa ekologicznego. Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego 🙂
  6. Zróżnicowanie kolorów tabletek zapobiega pomyłkom. Kto kiedykolwiek łykał dwa razy dziennie garść tabletek, ten wie, o co mam na myśli.
  7. Kształt i rozmiar tabletek nie sprawiają kłopotów przy przełykaniu.

 

I, co dla mnie najważniejsze, firma nie ściemnia. Od początku do końca ich materiały promocyjne są uczciwe, ich podejście do klienta również, a na stronie zamieszczają wyniki badań naukowych (z którymi akurat różnie bywa, jak wiemy, ale zawsze to lepsze niż podejście „kup pan cegłę”). Z tego powodu dobrze im nie wróżę, bo heeej, jak sprzedać cokolwiek łaknącym cudów, uzależnionym od leków Polakom, gdy Twoje hasło reklamowe brzmi:

Nie obiecujemy cudownych efektów bez żadnego zaangażowania naszych klientów, bo same suplementy nie zastąpią drobnych zmian w stylu życia, które najczęściej są konieczne do realizacji założonych efektów.

No przyznacie chyba, nie da się 😉 choć mnie właśnie takim podejściem kupili. Konkrety, wsparcie specjalistów, badania naukowe zamiast ściemy. Aż przyjemnie z kimś takim współpracować.
Seria o suplementach Svenska Vitaminer zostanie podzielona na 3 artykuły. W kolejnym opowiem o składach suplementów polecacnych przy odchudzaniu i naszych efektach po miesiącu, a w ostatnim opowiem o adaptogenie, który również dostałam do testów. Jest o czym!

Uprzedzam, że produkty do testów dostałam od firmy Svenska Vitaminer w ramach współpracy, nie wpłynęło to na wydaną przeze mnie opinię. Gdybym przeczuwała katastrofę, po prostu bym się na takie testy nie zgodziła.

  7 comments for “Maniacy składu – o suplementach Svenska Vitaminer – cz.1

  1. 9 sierpnia 2016 at 20:20

    Fajna współpraca! Czekam na efekty, zwłaszcza adaptogenu. A to hasło reklamowe rzeczywiście ujmujące 🙂

    • 9 sierpnia 2016 at 21:14

      Zjadło mi komentarz w disqusie: napisałam, że oni mają dużo takich fajnych haseł, mnie to motywuje do pracy nad sobą, ale jeśli ktoś oczekuje cudów bez czynów, to taniej i lepiej mu wyjdzie się jedynie modlić 🙂

  2. 11 sierpnia 2016 at 13:30

    Brzmi super. Wkurzają mnie wpisy dotyczące współprac z producentami marnej jakości produktów, z fatalnymi składami – zachwalanie ich, promowanie. Takich postów na blogu jest multum. Kiedyś widziałam nawet blogerki, które potrafią „wyprodukować” wpis na jakieś 2-3,000 znaków na temat kostki toaletowej. Fail.

  3. Aga
    27 września 2016 at 19:47

    I jak efekty? 😉

Dodaj komentarz

Visit Us On TwitterVisit Us On FacebookVisit Us On Google Plus