Odchudzanie ze Svenska Vitaminer – Maniacy składu, cz. 2

Standardowe już opóźnienie na tym blogu nie sprawiło, że temat suplementów Svenska Vitaminer się zdezaktualizował. Po ostatnim wpisie wiecie już, że do czynienia miałam z firmą o bardzo dobrze przemyślanej strategii współpracy. Składy suplementów przekonały mnie do siebie od razu, a obawy wobec realnej pracy z dietetykiem z SV rozwiały się tuż po pierwszym kontakcie telefonicznym. A nawet przed nim.
imag1055

Dieta może być wygodna i przemyślana

Bardzo spodobało mi się podejście pani Marii, dietetyczki, która prowadziła naszą dwójkę zapaśników 😀 umówiłyśmy się na telefon, a bardzo zależało jej na tym, żeby każde z nas poświęciło jej około 40 minut. Było to potrzebne do przeprowadzenia szczegółowego wywiadu. Pani Maria podeszła bardzo profesjonalnie do swojej roli, wypytała nas na okoliczność naszych upodobań, problemów zdrowotnych, trybu życia i firmowe propozycje diety dostosowała tak, by było nam obojgu wygodnie gotować wspólne posiłki. Dostaliśmy przede wszystkim sugestie, co i w jakich porach powinniśmy jeść oraz przykładowy jadłospis. Nie było jednak czegoś takiego, że zaplanowano za nas tygodniowy spis i po prostu mieliśmy się dostosować. Szczerze mówiąc jesteśmy (tak, ten wpis będzie taki podwójny) niereformowalnymi wolnościowcami i gdybyśmy mieli stosować się do takich rozpisanych założeń, to skończyłoby się po jednym dniu. Lubię sama coś zaplanować, zrobić po swojemu i nikt nie będzie mi ustawiał listy zakupów, na której często znajdują się jakieś idiotyczne składniki typu 10 g produktu, którego resztę musisz wyrzucić, bo zepsuje się do kolejnego planowego użycia. Zresztą wspominałam już, że w Svenska Vitaminer są nastawieni na to, że klient też daje coś od siebie poza opłatą za przesyłkę – inaczej jakakolwiek zmiana jest niemożliwa. Tak więc dostaliśmy wytyczne, wcale niegłupie (kto mnie zna, ten wie, że do dietetyków przepisujących głodowe dietki podchodzę z nieufnością, delikatnie mówiąc) i zaczęliśmy działać. Wprowadzanie zdrowych nawyków mieliśmy dokumentować w dziennikach i wysyłać co tydzień pani Marii, która instruowała nas, chwaliła i pocieszała.

Zmiana nawyków

Głównym celem diety była zmiana naszych utrwalonych już złych nawyków. Przede wszystkim: więcej warzyw! Starałam się dokładać warzywa do każdego posiłku, co nie zawsze było łatwe, bo ile można takiej paszy objętościowej 😀 wcisnąć w siebie! Z każdym dniem przychodziło to łatwiej i łatwiej, również oporniejszemu na zmiany w diecie mężczyźnie. Czasami zachowywałam się jak żandarm, ale i on nauczył się z czasem sam dbać o swoje, co było dla mnie ulgą, bo martwiłam się o powodzenie przedsięwzięcia trochę mniej. Wróciłam też do gotowania obiadów, co wcześniej sobie odpuściłam – wymawianie się stresami i brakiem czasu jest zwyczajnie słabe, teraz to wiem. Jeśli nie miałam możliwości ugotować czegoś, starałam się jeść na mieście posiłki, które odpowiadały wytycznym. Po tygodniu przyszedł czas na…

…pierwsze sukcesy

Oboje zauważyliśmy po tygodniu, że centymetr pokazuje mniej na wysokości pępka (mierzenie na tej wysokości jest najpewniejsze, bo pępek w końcu nie ucieka 🙂 ). Lepsze było jednak to, jak zmieniło się samopoczucie każdego z nas. M. przyznał, ze wkurza go ta dieta i te warzywa, i to spisywanie, ja byłam nieco bardziej zaangażowana i bardziej stresowałam się tym, że trzeba to wszystko trzymać w jak najlepszym porządku, ale oboje zauważyliśmy, że mamy więcej energii i jakoś tak lepiej się czujemy. Co lepsze – wtedy jeszcze nie przyszły suplementy, a efekty już były. Mnie niestety ciągle dopadał apetyt, zajadałabym stresowe sytuacje, gdybym mogła, ale jednak starałam się tego nie robić, bo zapotrzebowanie kaloryczne w pełni pokrywał dzienny jadłospis. Jak już się do niego przyzwyczaiłam, to poza stresem nie byłam głodna, nie było takiej możliwości. Pamiętam, że pękłam jednego dnia, bo cała chodziłam dosłownie, pisanie pracy magisterskiej mnie goniło, a ja nie mogłam skupić myśli… Nagrzeszyłam wtedy z jakimiś batonikami z karmelem, było mi doraźnie lepiej i zrobiłam to z pełną świadomością, że to jeden jedyny raz dla poprawy sytuacji w głowie.

Kolejne sukcesy

Gdy przyszły paczki z suplementami, od razu zabraliśmy się za zapoznanie z ich zawartością i za jej zastosowanie. Poza adaptogenem, który opiszę jeszcze w osobnym tekście, znalazły się tam dwa suplementy mające wspomagać redukcję tkanki tłuszczowej: Fat Blocker, czyli błonnik z opuncji figowej ograniczający wchłanianie tłuszczu i ograniczający apetyt i Carb Control, suplement z wyciągiem z cynamonowca cejlońskiego (pachnie cudownie!), ograniczający wchłanianie węglowodanów i kontrolujący poziom cukru. Liczyłam na to, że suplementy te pomogą mi zniwelować napady stresowego głodu i tak się stało. Zdarzały się one rzadziej, a po obronie ustały całkowicie, razem ze stresami zresztą – niestety takich sytuacji nie da się załagodzić żadnymi suplementami. W sumie każde z nas, przy niewielkim nakładzie energii, bo w tamtym czasie zbyt wiele się nie przemęczaliśmy, straciło w pępku 5 cm. Ciekawe, że uzyskaliśmy taki podobny efekt, ale chyba ludziom mieszkającym razem regulują się metabolizmy podobnie, jak dziewczynom miesiączki 😀 ponadto udało się utrzymać te efekty i nawet kilka dni u cioci, w której wykonaniu każdy obiad to jakieś 1000 kcal, nie zaszkodziło mojej sylwetce. Wakacje już minęły i przydałoby się wrócić do tych dobrych nawyków – zyskałam taką wiarę w to, że może to być łatwe i przyjemne, bo już raz się udało.
I żebyście nie myśleli, że w ciągu miesiąca „na diecie” (w cudzysłowiu, bo ten czas był dla mnie pozbawiony tych wszystkich strasznych skojarzeń) prowadziłam taki idealny tryb życia! Był to czas obron i wesel, alkohol lał się czasami kilka razy w tygodniu, aż nie raz wstyd mi było wpisywać to do dzienniczka, żeby pani Maria nie pomyślała, że bardziej przydałby mi się esperal niż Fat Blocker… Takie życie studenta ^^ z drugiej strony w końcu miała to być możliwie najmniej stresująca zmiana trybu życia i to się udało. Nie chciałam sobie wszystkiego odmawiać, szczególnie, że obrony moje i przyjaciółek (bynajmniej nie planuję, aby to się powtórzyło 😀 ), a także wesela zdarzają się raz w życiu.

O suplementach z serii Maxi Slim

O ogólnych cechach suplementów i polityki firmy Svenska Vitaminer pisałam już w tym wpisie, polecam Wam go: znajdziecie tam moje stanowisko w sprawie współpracy z firmami. Dodam jeszcze, że jak wejdzie w ulotkę każdego z produktów SV na ich stronie, możecie znaleźć w niej referencje naukowe nt. składników aktywnych zawartych w suplemencie. Dla mnie to wielkie WOW! Jestem nieufna co do stosowania spalaczy tłuszczu podczas redukcji osób niemających nic wspólnego ze sportami sylwetkowymi i niskim poziomem tłuszczu w organizmie, więc byłam ciekawa, jak zadziałają takie środki, które owymi spalaczami stricte NIE SĄ.

Carb Control – fasola, chrom i cynamon

imag1054

Maxi Slim Carb Control to suplement mający za zadanie obniżenie kaloryczności posiłków bogatych w węglowodany. Pierwszą tabletkę bierze się przed obiadem, bo przy dobrze zbilansowanej diecie nie ma potrzeby obcinać węglowodanów cały dzień, szczególnie rano, gdy organizm potrzebuje wziąć rozruch i metabolizm szaleje. Carb Control stabilizuje poziom insuliny, ogranicza skoki cukru oraz odkładanie tkanki tłuszczowej, przyspiesza jej spalanie właśnie poprzez stabilizację insuliny oraz redukuje apetyt, o czym się przekonałam na własnej skórze. Jego skład to taki dream team:

  • wyciąg z fasoli zwyczajnej Phaseolus vulgaris hamuje aktywność enzymu alfa-amylazy, przez co zapobiega wchłanianiu cukrów i zmniejsza kaloryczność posiłków (co nie znaczy, że można jeść ciacha, można tylko trochę :D).

  • pikolinian chromu czyli chrom organiczny w postaci chelatu. Już chyba wszyscy wiedzą, że chelaty się wchłaniają najlepiej, a ten przy okazji wspiera metabolizm węglowodanów, zmniejsza apetyt na słodkości i korzystnie wpływa na metabolizm cukrów. Jak donosi SV, chrom jest kluczowym składnikiem czynnika tolerancji glukozy. Ładne hasło, prawda? Nie zostawię Was bez wyjaśnienia, co prawda nie mam pod ręką lepszego źródła niż wikipedia, ale…

    Czynnik tolerancji glukozy, GTF (ang. Glucose tolerance factor) – substancja chemiczna wytwarzana w wątrobie i uwalniana do krwi podczas wzrostu stężenia glukozy lubinsuliny. W jej skład wchodzą m.in. chrom, niacyna, glicyna, kwas glutaminowy i cysteina. Czynnik ten wraz z insuliną ułatwia przechodzenie glukozy, aminokwasów i kwasów tłuszczowych do komórek, a także przyspiesza ich metabolizm.

  • cynamonowiec cejloński Cinnamomum zeylanicum. Moja ostatnia miłość. Robi się z niego taki prawdziwy, aromatyczny cynamon o właściwościach leczniczych, których ten pospolity cynamon z gatunku Cassia nie posiada lub przejawia je w małym stopniu. Obecnie mieszam go z imbirem i kurkumą w porannym napoju bogów, ale okazuje się, że wykazuje on zdolność do utrzymywania prawidłowego poziomu glukozy we krwi.

Fat Blocker – opuncja figowa

imag1053

Maxi Slim Fat Blocker uzupełnia działanie swojego cukrowego kompana. Składa się z błonnika z opuncji figowej Opuntia ficus-indica, który wykazuje właściwości lipofilne, czyli przytula się do tłuszczu tak mocno, że nie daje mu szans wchłonąć się w organizmie. Okazuje się, że dwie tabletki mogą związać tłuszcz z 19 g majonezu, 11 g masła lub 9 g oliwy z oliwek. Plus-minus 2-3 g. Jest to błonnik składający się z frakcji rozpuszczalnej (NeOmicel) i nierozpuszczalnej (NeOfiber) – podziwiam producentów za kreatywność w wymyślaniu nazw handlowych, tym razem mogę to napisać bez ironii. Obie te frakcje tworzą z tłuszczem w naszym przewodzie pokarmowym trwałe kompleksy, które są usuwane z organizmu razem z kupą (kto pamięta mój tekst o błonniku? :D).

Ten artykuł był długi, ale musiał taki być, aby, po pierwsze, oddać moje pełne zadowolenie z produktu, uczciwie opisać czas jego stosowania, jak i podziękować pani Marii, która bardzo zaangażowała się we współpracę, dzięki czemu nam też przychodziło to łatwiej. Myślę, że sprzedaż suplementów połączona z konsultacją dietetyczną to przyszłość, mam nadzieję tylko, że firmy wykorzystają to do poprawy jakości produktów, a nie do wciskania ludziom kitów, jakie można zobaczyć w telewizyjnych reklamach.

Dodaj komentarz