Leki czy zioła?
ZIOŁA

Leki a zioła. Czy leczenie farmakologiczne koliduje z fitoterapią?

Zioła czy leki? A może jedno i drugie? O tym, czy warto mieszać różne terapie i kiedy można to robić. Dowiedz się, czy konflikt między zielarzami a lekarzami i farmaceutami naprawdę istnieje.

Podział między medycyną konwencjonalną a naturalną nie do końca mi leży. Ostatecznie obie te dziedziny powinny się uzupełniać – dla zachowania dobrostanu pacjenta w każdym aspekcie jego zdrowia. To tak, jakby oddzielać farmaceutyki od trybu życia – pewne pozytywne zmiany nie zajdą jedynie dzięki tabletkom, ale też sama dieta czy ruch mogą nie zaradzić istniejącym dolegliwościom.

Zebrałam tutaj garść moich przemyśleń – to nie są porady medyczne i nigdy takich udzielać nie będę, gdyż medykiem nie jestem. Opieram się na mojej wiedzy nabytej w trakcie studiów, kursów oraz na doświadczeniu w pracy z klientem zielarni. Moim ulubionym hasłem jest “to zależy” i na pewno się o tym przekonasz.

Czy można łączyć leki z ziołami?

To zależy. Od leku i od zioła. Rośliny są bogate w substancje aktywne, które mogą wchodzić w interakcje z lekami. Lekarze unikają takich połączeń często ze względu na zbyt małą wiedzę o roślinach lub małą dostępność badań w tym kierunku. Łączenie leków z ziołami powinno odbywać się zawsze pod kontrolą lekarza. Dobrze by było, gdyby dodatkowo było sprawdzane przez pacjenta w myśl zasady, że “kontrola najwyższą formą zaufania” 😉

Na pewno nie powinno się łączyć leków i ziół działających tak samo, np. inhibitorów MAO (antydepresantów tej grupy z żeń-szeniem czy tarczycą bajkalską), gdyż może dojść do wystąpienia działań niepożądanych niebezpiecznych dla zdrowia. To tak, jakby brać większą dawkę leku niż przepisana. Podobnie sprawa ma się do ziół, które osłabiają wchłanianie leków (siemię lniane, babka płesznik) lub przyspieszają ich metabolizm (dziurawiec).

Czy warto łączyć leki z ziołami?

Tak, jeśli:

  • to bezpieczne i możliwe (patrz punkt wyżej),
  • to ma sens i naprawdę prowadzi do wyzdrowienia,
  • chcesz za jakiś czas przejść na leczenie wyłącznie roślinne.

Leczyć się farmakologicznie czy tylko naturalnie?

To zależy oczywiście od rodzaju dolegliwości, ale powiedzmy, że jesteś w sytuacji, w której możesz wybrać jedno z dwóch. Wiedz, że farmaceutyki są na pewno wygodniejsze w działaniu, szybciej zauważysz ich efekty i Twoją jedyną aktywnością będzie prawdopodobnie pamiętanie o ich regularnym stosowaniu. Miewają jednak nieprzyjemne skutki uboczne, czasem uzależniają, bywa, że leczą jedynie objawy, a źródło choroby pozostaje nietknięte. Zioła potrzebują czasu i cierpliwości pacjenta. Wymagają też odpowiedniego przygotowania, większej uwagi i uważniejszej obserwacji swojego organizmu. Są niewygodne i czasem okropne w smaku, a i działania niepożądane się zdarzają. Mogą jednak usunąć źródło problemu i przywrócić Cię do kondycji, o jakiej nie marzyłeś.

 

Kiedy polegać na opinii lekarza, a kiedy udać się do zielarza?

To zależy.

  1. W stanach ostrych, nagłych, będących zagrożeniem życia ZAWSZE korzystaj najpierw z pomocy lekarza. Wożenie pacjenta po klinikach szemranej reputacji i wlewanie w niego dziwnych mikstur powinno się, moim zdaniem, traktować jako zamach na życie chorej osoby. To samo postępowanie powinno być stosowane w przypadkach, gdy istnieje ryzyko nagłej utraty zdrowia. Mam na myśli sytuacje takie, jak np. zakażenie mogące doprowadzić do utraty kończyny. Zawsze najpierw stabilizuje się stan człowieka na tyle, by wyeliminować przykre konsekwencje zaniechania leczenia. Przez lata wypracowano sprawne systemy radzenia sobie z tego typu zdarzeniami i należy z tego korzystać. Dzięki nim właśnie możliwa jest tak wysoka przeżywalność ludzi, na których niegdyś wyrok już byłby jednoznacznie wydany. Jeśli pacjent jest ogólnie stabilny, ale cierpi na jakieś przewlekłe dolegliwości, można wdrażać fitoterapię – i o takich od tego momentu będę pisać.
  2. Zawsze warto skonfrontować swoją opinię o własnym stanie zdrowia z lekarzem. Na ogół nie jesteśmy wykształconymi medykami, więc istnieje spora szansa na to, że jednak czegoś nie dopatrzymy. Ponadto wizyta w przychodni to także możliwość wykonania badań diagnostycznych – a tych przecież zielarz sam nie zrobi. Badania pokazują stan, w jakim jest nasz organizm i można się nimi posiłkować przy układaniu mieszanki ziół lub diety. Dobry dietetyk zresztą zwykle zleca różne badania, by dopasować swoje zalecenia do pacjenta.
  3. Rozumiem, że wizyta u lekarza może powodować pewną frustrację – u mnie samej zdarzyło się tak wiele razy, że dostawałam zalecenie leczenia objawowego. Objawy nieszczególnie ustępowały, problem istniał nadal, brałam więc sprawy w swoje ręce (albo zielarza) i dopiero pomagało. Nie tylko w ten sposób usuwaliśmy dolegliwości, ale też przyczyny, dzięki czemu na długi czas miałam spokój. Dlatego też uważam, że przy różnego typu dolegliwościach, jak np. problemy trawienne, wiecznie zawalone zatoki czy różne schorzenia dermatologiczne, można oprzeć się jedynie na metodach naturalnych. Jeśli oczywiście wcześniej upewnimy się, że nie dolega nam nic poważnego, z czym leczenie roślinne nie daje sobie rady.
  4. Kiedy znasz na tyle swój organizm, że wiesz, że nie trzeba biegać po przychodniach i potrafisz sam sobie pomóc – rób to. Ale bądź pod kontrolą i badaj się profilaktycznie, choćby po to, żeby utwierdzać się w przekonaniu, że znów masz rację 😉
  5. Jeśli dolegliwość jest na tyle męcząca, że nie pozwala Ci normalnie funkcjonować, przestań słuchać rad “życzliwych” i wykonaj porządną diagnostykę. Być może to właśnie moment na wdrożenie farmaceutyków? Migreny, które mnie od czasu do czasu dręczą, czasem wręcz uniemożliwiają wykonywanie codziennych czynności. Przed obroną pracy inżynierskiej nie dawałam już rady, a uczyć się trzeba było. Skorzystałam z pomocy neurologa i zdecydowałam się na farmakoterapię, która okazała się zaskakująco skuteczna i ograniczyła branie leków przeciwbólowych. Leki, które zasugerował lekarz, nie miały takich skutków ubocznych, jak ciągłe stosowanie tabletek z grupy NLPZ. Z grubsza mówiąc: nie próbuję leczyć migreny ziołami, to nie dla mnie. Boląca głowa jest dla mnie walką o przetrwanie i kiedy mi się to zdarza, sięgam po leki. W takich chwilach nie interesuje mnie to, czy jakiś fanatyk zielarstwa (całe mieszkanie zaj*bane suszonym podagrycznikiem) krzywo na mnie spojrzy. Walczę o to, żeby nie zmarnować dnia życia. Albo kilku.
  6. Osoby chore mogą próbować łączyć różne terapie. Powinno się to odbywać pod kontrolą lekarza i doświadczonego fitoterapeuty, który nie jest fanatykiem “leczenia suplementami” i zgodzi się uzupełniać farmakoterapię. Być może po jakimś czasie będzie można oprzeć się jedynie na ziołach.
  7. Osoby, u których pojawiają się objawy chorób cywilizacyjnych, powinny rozważyć zmianę trybu życia, co jest podstawą do usuwania tych schorzeń. Tutaj zioła i dieta radzą sobie bardzo dobrze. Przykład? Podwyższony cholesterol nie musi być powodem do wypisywania recepty – raczej powinno się zaczynać od zmian w żywieniu i zwiększeniu aktywności.
  8. Objawy lekkich infekcji wirusowych, np. przeziębienia, udaje się niwelować za pomocą roślinnych terapii. Czosnek, tymianek i kwiat lipy są znane w każdym polskim domu – nie bez przyczyny. Jeśli jednak objawy nie ustępują po ok. 7 dniach, koniecznie odwiedź lekarza. Jeśli to infekcja bakteryjna, wdrożenie antybiotyków to nic złego. Pamiętaj, że w ten sposób jesteśmy cywilizacyjnie tu, gdzie jesteśmy. Chodzi o to, by tego nie nadużywać i stosować się do zaleceń, a wszystko będzie dobrze.

Niektórzy w swoich osądach chętnie stawiają leki i zioła w stan konfliktu. Operują na bazie napięcia tworzonego między “złą big pharmą” a “dobrymi roślinkami”. Albo odwrotnie: między “tymi śmiesznymi ziółkami” a “jedyną słuszną medycyną konwencjonalną” – bo i tacy istnieją. Oba te stanowiska łączy ich źródło płynące z ignorancji, braku wiedzy, chęci zarobienia kasy albo po prostu potrzeby udowodnienia sobie, że jest się lepszym od innych. W istocie żadnej wojny farmakologiczno-zielarskiej nie ma – wystarczy trzymać się z daleka od głupich komentarzy w internecie 😉
A Ty kiedy udajesz się do lekarza, a kiedy do zielarza?

Dużo zdrowia!
Patrycja

Dowiedziała/eś się czegoś ciekawego? Oceń ten tekst - dziękuję! 😉
5/5

One Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *